|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Autor blogu
Netlabele
|
niedziela, 12 grudnia 2010
Jakiś czas temu trafiłem na strony holenderskiego netlabelu kryjącego się pod dość pretensjonalną nazwą. Mowa o Sound Source Netlabel... Po odczytaniu nazwy, po przełknięciu wszelkich skojarzeń, które wiążą się z tak górnolotnymi określeniami, zabrałem się jednak - całe szczęście! - za odsłuch. Co się okazało? Ku mojemu zaskoczeniu - tak wiele jest przecież kiepskich utworów na stronach wydawnictw sieciowych, szczególnie tych darmowych - odkryłem kolejny, obok takich choćby, jak Thinner czy Tropic, fantastyczny netlabel pełen naprawdę głęęębokich brzmień. Muzyka oferowana przez artystów wydawnictwa Sound Source da się zakwalifikować przede wszystkim jako deep techno; czasem mniej, czasem bardziej dubowe, ale zawsze okropnie głębokie. Patrząc na przydatność klubową kolejnych wydawnictw SSN, trzeba podkreślić, iż proponowane utwory nie nadają się raczej na parkiet, chyba, że wypełniony leżakami... Najlepszym miejscem do odsłuchu tego wszystkiego, co Sound Source oferuje, będzie miejsce ciche, pozwalające na skupienie, oddanie się zwykle subtelnym brzmieniom. Każda praca ma medytacyjny, czasem melancholijny charakter, co pozwala zbudować niezwykłą atmosferę (choć dla tego typu muzyki jest to rzecz dość typowa), warto zatem poprosić o pomoc zaprzyjaźnione słuchawki. Słuchając utworów ukrywających się pod nazwą netlabelu SSN, można naprawdę odpłynąć. Mamy tu do czynienia z muzyką ciepłą, emocjonalną, szumiącą, dość tajemniczą. Pozycja warta pełnego oddania i uwagi, zdecydowanie godna polecenia na mapie świata netaudio. (micwo)
wtorek, 09 listopada 2010
niedziela, 20 grudnia 2009
Nareszcie, udało się przenieść wszystkie wpisy z blogu Netlabel.blox.pl, który zakończył już swój żywot. Tamta formuła, pisania o muzyce tylko i wyłącznie netlabelowej, zaczęła być ograniczająca. Postanowiłem zatem przenieść wszystko, co do tej pory zostało napisane/opisane na nowe strony sygnowane nową nazwą - MinimumMaximum. Ta, nawiązująca z jednej strony do albumu Kraftwerk, z drugiej opisująca obfitość środków wyrazu, a zarazem ich oszczędność, będzie, moim zdaniem, pełniej oddawać nastawienie, jakim się kieruję, tworząc ten serwis, a także gusta, upodobania i co tam jeszcze. Wciąż będę pisał o muzyce techno, wciąż będę zamieszczał sety swojego autorstwa (i nie tylko)... teraz jednak spodziewajcie się po prostu muzyki technicznej dostępnej w całej sieci, nie tylko będącej częścią zasobów darmowych netlabeli. Nie ma sensu dzielić muzyki na płatną i bezpłatną... To kompletnie mija się z celem. Nie ukrywam jednak, że muzyka netlabeli będzie tu faworyzowana i większość informacji będzie właśnie jej dotyczyć. Dlaczego? To proste - mało o niej wiadomo, mało kto do niej dociera, mało kto na nią zwraca uwagę. Inna rzecz, netlabeli są tysiące, tych prezentujących bardzo wysoki poziom - setki. Warto zatem przedstawiać informacje, oczywiście w ujęciu subiektywnym, o tych, które warto przekopać i po prostu wspierać. Wszystkie notki, które dostępne są poniżej tego wpisu, wymagają jeszcze szlifu edytorskiego. Pracuję nad tym, zatem wszelkie niedociągnięcia, błędy językowe etc. zostaną wkrótce poprawione. Serwis zostanie też uzupełniony o zdjęcia, aktywne linki etc. - na to jednak potrzeba jeszcze trochę czasu. Ktokolwiek ma ochotę pisać pod swoim nazwiskiem o netaudio, o elektronice z pogranicza minimal-tech/tech-house/deep-tech/micro-house/techno/electro proszony jest o kontakt. Jak mnie znaleźć, wiadomo - tu i tam. Zapraszam zatem do współpracy. Na "dzień dobry" zapraszam do przesluchania setu nagranego jakiś czas temu, który złożyłem z ukochanych, wspaniałych utworów, które nie pozwalają przejść obok siebie obojętnie. Kwestia "nowe/stare" nie zostaje nawet otwarta. Zapraszam do przesłuchania i delektowania się wspaniałymi kompozycjami. Uklony, bardzo głębokie, w stronę artystow... (micwo)
Dry drums 3 - Michal Wolski
styl: minimal-tech/tech-house czas: ok. 50 min. format: mp3 jakosc: 192 kbps numer buta: 43
playlista:
1. Beroshima - Deebeefunky 2. Losoul - Taste not waste 3. Alex Under - Las Bicicletas Son Para El Verano 4. Sandiego - Axum 5. Dub Kult - On and on [ Guiddo Schneider rmx ] 6. Reboot - Letters 7. 3 Channels - It's gettin kinda hectic 8. Alexi Delano and Xpansul - Pares Y Juego 9. Reboot - Be thougher
http://michalwolski.official.fm/tracks?user_id=52512 http://www.4shared.com/audio/xtBo3ewh/Dry_drums_3_by_Michal_Wolski.html
http://www.4shared.com/audio/xtBo3ewh/Dry_drums_3_by_Michal_Wolski.html
Piątek, 17 lipca 2009
Są takie dni, kiedy ni stąd, ni z owąd w ręce wpada mi dużo dobrej muzyki. Któregoś razu tak właśnie się stało... Nie pamiętam, jaki to był dzień, nie wiem, który miesiąc, ale wiem, co to była za muzyka. Mroczne minimalistyczne techno, okraszone głębokimi przestrzennymi brzmieniami, delikatnymi klikami, wyważonymi liniami basowymi... Doznania, których strzępy opisały poprzednie słowa, zapewniły mi nagrania artystów skupionych wokół argentyńskiego projektu Littlebus Rec. - bardzo interesującego, moim zdaniem, wydawnictwa. Historia powstania "małego wozu" jest dość zabawna, choć znamienna dla ery internetu - dwóch obcych sobie ludzi, po długich rozmowach z użyciem komunikatora MSN, postanowiło rozpocząć projekt muzyczny, po czym... rozpoczęli go. Nie jest łatwo dowiedzieć się, kiedy dokładnie to wydarzenie miało miejsce, ale jego efekty są miłe. Poza interesującymi brzmieniami, chciałbym też zwrócić uwagę na świetną, moim zdaniem, i co najważniejsze - spójną - identyfikację wizualną całego labelu. Dużo kolorów i przyjazne kształty, mi przynajmniej, umilają pobyt "w progach" netlabelu. zapraszam do zapoznania się z tą niewielką, jak na razie, "oficyną" i smakowania brzmień artystów, którzy mają co pokazać. Przygotujcie bilety! (micwo)
Sobota, 13 czerwca 2009
Dzisiaj chciałbym zaprosić w progi niemieckiego wydawnictwa skupionego wokół głębokich brzmień. Deep techno, deep house, tech-house to gatunki, które w Auflegware, o którym mowa, bardzo często realizowane są na wysokim poziomie. Obecnie w portfolio netlabelu znajdują się utwory 21 artystów, ale szczególnie radzę przyjrzeć się twórczości Fabiana Bohma i Mathiasa Korra... Wiele wydawnictw tego właśnie labelu zasługuje na uwagę. Polecam! (micwo)
Czwartek, 05 marca 2009
Dzisiaj słuchamy muzyki gruzińskiego (net)labelu Front Rec. Jest to wydawnictwo mieszane, półkomercyjne-półbezpłatne (podobnie funkcjonuje choćby Italo Business czy od pewnego czasu również Thinner). Warto zajrzeć na strony wydawnictwa, ponieważ artyści skupieni wokół niego wiedzą, jak "powinny" brzmieć minimal-tech, micro house, tech-house itd. - hipnotycznie, pękająco-skwiercząco, rytmicznie do granic, eksperymentalnie... To chyba jedyne słowa, jakimi da się opisać kompozycje muzyków publikujących pod szyldem Front Rec. Polecam szczególnie trzecie wydawnictwo w katalogu bezpłatnym (netreleases) - od tej pozycji rozpocząłem współpracę z tym labelem i to właśnie szczególnie zapadło mi w pamięć. Saccro Bros - "Dry cleaning EP" (modelowa EP-ka, cztery utwory), czyli właśnie numer trzeci, to suchy minimal, świetnie nadający się tak do słuchania, jak i tupania nogą czy czymtamkolwiek innym... Szczególnie polecam utwór "Essorage", gdzie niemieckojęzyczny wokal idealnie uzupełnia elektryczne przestrzenie, a te świetnie dopełniają urywane dźwięki mowy. Utwór bardzo transowy, rozkręcający się na długim odcinku czasu, bez wątpienia jeden z ciekawszych punktów katalogu netlabelu... Na uwagę zasługuje też dizajn strony - jest spójny, a to wystarczy (reszta to już kwestia gustu, czyli rzecz najmniej istotna;) (micwo)
Wtorek, 09 grudnia 2008
Jakiś czas temu dotarła do mnie płyta niejakiego Lukeing Forward, czyli warszawskiego muzyka, Łukasza Wasilewskiego, wydana pod skrzydłami niemieckiego netlabelu Rec72. Płyta o tyle ciekawa, bo odwołująca się do głębokich i - zdaje się - niewyczerpywalnych gatunków, jak ambient czy tzw. downtempo, które zawsze otwierają wielką przestrzeń przed twórcą (przy downtempo załóżmy jednak mały cudzysłów, bo jest to określenie, które często kojarzy się z "laundżowymi" tandetnymi brzmieniami... Odniesień do nujazzu czy trip hopu, co można czasem wyczytać w recenzjach, nie widzę, ale zostawmy to, bo trudno tu cokolwiek powiedzieć - czym jest nujazz, podobnie jak w przypadku acid jazzu, kiedy to wszystko może być "acid czymśtam" czy "nuczymśtam", mało kto wie. A trip hop? Zupełnie inna rytmika... Zostawmy zatem te odniesienia zupełnie z boku). Teraz tylko pytanie, czy autorowi udało się sprostać zadaniu? Według mnie, zdecydowanie tak... Czemu? Nagraniom ciężko zarzucić techniczne czy treściowe niedociągnięcia. Po pierwsze, i wg mnie najważniejsze w przypadku brzmień ambientopodobnych, utwory nie są "naiwne" i przegadane. Nie czuć tu zbyt dramatycznych fraz, zbyt mrocznych, zbyt jakichkolwiek - a to naprawdę dużo! Sieć pełna jest mrocznego, dramatycznego, rozdzierającego skórę ambientu... Ambient jest liryczny, poetycki, trudny do okiełznania i w moim odczuciu autor poradził sobie ze swoimi konstrukcjami i nie popłynął w żadną ze stron zbyt głęboko. Da się tego słuchać, nie nudzi się i nie jest męczące - a to, przy założeniu, że wolę muzykę opartą na nieco innej rytmice, olbrzymi plus. Choć nie jestem wielkim miłośnikiem tego typu brzmień, urzekły mnie one i do siebie przekonały... Hmm... (micwo)
Czwartek, 20 listopada 2008
Po odkryciu tego netlabelu pomyślałem zupełnie tak, jak w szkole podstawowej - "odlot, czad". O czym mowa? O wspaniałym Essential Reload Recordings. Jeśli przyjrzymy się pierwszemu członowi nazwy i muzyce, która publikowana jest na stronach wydawnictwa, okaże się, że wszystko się zgadza. Mechaniczne, minimalistyczne, bardzo często eksperymentalne brzmienia rytmiczne... Esencja współczesności - przynajmniej w muzyce elektronicznej. Zawsze głupio mi tak wychwalać labele, ale przykro mi - nie da się inaczej w tej sytuacji. To naprawdę fantastyczna oficyna, która ma do zaoferowania bardzo interesujące brzmienia. Aby od razu przekonać się, jaki charakter ma muzyka prezentowana przez artystów Essential Reload Recordings, proponuję wpierw pobrać wydawnictwo z numerem katalogowym 07 - zbiera ono utwory najciekawszych muzyków ERR. Perełka! (micwo)
Wtorek, 04 listopada 2008
Kicksomatic to polski netlabel oferujący brzmienia z pogranicza minimal-tech, click'n cuts czy deep-tech. Postanowiłem bliżej przyjrzeć się temu, co na światło dzienne wyszło spod skrzydeł tej niewielkiej polskiej oficyny, po przesłuchaniu szóstego wydawnictwa, autorstwa Toma Moslera – jednego z dwojga artystów publikujących właśnie pod szyldem Kicksomatic. „Robotic figures”, bo o tym wydawnictwie mowa, to trzy utwory pełne energii i tajemniczości. Transowość, mechaniczny rytm, metaliczne brzmienia... Wszystko to składa się na kawał dobrego techno - dwa pierwsze utwory rozgrzewają atmosferę, by w trzecim, finałowym "Wait robot" rozpieprzyć wszystko w drobny mak (proszę mi wybaczyć słowo, które jest dość średnio eleganckie w dyskursie publicznym, ale trudno mi było mniej ekspresyjnie wyrazić, co się dzieje w związku z tym kawałkiem). Pozostałe pozycje w katalogu Kicksomatic też dają radę – oprócz utworów Moslera znaleźć można również dźwiękowe pomysły drugiej postaci labelu, czyli Boqusi, która wydała na świat również interesujące prace. Całość uważam za naprawdę wartą uwagi, polecenia i zasłuchania się na długi czas – współpracę z netlabelem Kicksomatic proponuję jednak rozpocząć właśnie od przywołanego szóstego numeru w katalogu... Świetne brzmienia! (micwo) Ps. Cieszy fakt, że kolejny raz udało mi się trafić na dobre, rodzime techno... Takie właśnie patriotyczne odczucia mi towarzyszą :D Proszę wspierać tę inicjatywę!
Czwartek, 16 października 2008
Debun to netlabel serwujący bardzo eklektyczny, dość lekki i barwny zestaw technicznych brzmień spod znaku electro-house, tech-house czy – nawet – minimal-tech (choć ten ostatni gatunek nie jest tu specjalnie często wyzyskiwany i można by właściwie założyć cudzysłów na tę nazwę w przypadku Debun). Na stronach tego niewielkiego labelu znajdziemy kilka całkiem interesujących utworów, ale ja musiałem się nieźle naszukać, żeby cokolwiek wygrzebać. Chciałem już odłożyć na bok to wydawnictwo – nie ze względu na słaby poziom techniczny wykonywanych utworów, a raczej na to, że coś, co nazywam gustem, każe mi się rozglądać w nieco innych kierunkach – ale nagle, zupełnie niespodziewanie, jak grom z jasnego nieba wpadła mi w ręce EP-ka pt. „Drugeliu plasnosiu” projektu (brzmi jakoś tak bałtycko) Kondencuotas Pietas… Gdybym rozpoczął jej słuchanie od innego utworu niż „Sphericcity” zapewne nie doczekałbym tej "piosenki", ale stało się tak – szczęśliwie dla mnie – że wpierw zupełnie opacznie uruchomiłem ten okrągły, sferyczny utwór. Jedyne określenie, jakie znajduję na niego, to „rewelacja". Kawałek jest w pełni skończony, niczego mu nie brakuje, feeria barw, dynamika, bogactwo brzmień... Jest to świetna robota. Co do trzech pozostałych numerów pozwolę sobie milczeć, bo to zupełnie nie moje terytorium. Warto odwiedzić Debun choćby dla tego jednego, electro-house’owego utworu, trochę lounge’owego, miękkiego, dość delikatnego, a jednocześnie zadziornego przez mocną linię basu. Reszta? Oceńcie sami… zapewne wierni czytelnicy tego blogu będą zawiedzeni, bo wszyscy zdążyliśmy przyzwyczaić się głównie do minimalowych, klikowych, czasem nieco głębszych brzmień, a tu, w Labelu debun, raczej tego nie znajdziemy. Dla „Sphericcity” warto jednak, moim zdaniem, odwiedzić ten label. (micwo)
Ps. Jeśli znajdziecie coś równie ciekawego jak wg mnie „Sphericcity”, dajcie znać…
|